niedziela, 3 maja 2015

no.0

Prolog

 Tak naprawdę nikt nie jest w stanie określić dokładnie, kiedy to wszystko się zaczęło. Znaczy, ogółem data szacowana jest na początek września 1967, czyli na datę urodzin pierwszego zanotowanego przypadku istoty o zdolnościach nadprzyrodzonych. Chociaż właściwe skutki zaczęto odczuwać dopiero w roku 1989, kiedy to istotę, określoną potocznie jako „CSA (Creature with Special Abilities)“, złapano i zbadano. 
 Nazywała się Karen Kristensen i stosunkowo nie wyróżniała się na tle społeczeństwa. Ot, zwykła blondwłosa Dunka. Właściwie gdyby nie fakt, że w stanie upojenia alkoholowego podpaliła trzech napotkanych po drodze policjantów gołymi rękoma, nikt by w ogóle się nią nie zainteresował. Została złapana wkrótce po tym zdarzeniu, zabezpieczona i przewieziona na badania. 
 Badania wykazały, że jej dłonie pokryte były między innymi cienką warstwą fosforu, jej skóra wydawała grubsza niż u przeciętnego człowieka i całkowiecie niezdolna do spalenia. Po za tym, jak sama Karen się upierała, nie odczuwała zmian temperatury, właściwie nie wcale odczuwała temperatury. Zapytana, na jakiej podstawie to stwierdziła, odparła że „Kiedy wszyscy inni narzekają na ujemne temperatury, ja mam ochotę zrzucić kurtkę i zimowe buty będące niepotrzebnym, obciążającym balastem. Natomiast kiedy zaczynają błagać o powrót zimy, zauważam że coś się zmieniło tylko po ich jękach i ubytku w ich strojach“.  
 Dunka popełniła samobójstwo rok po zamknięciu w zbudowanym specjalnie dla niej ośrodku.
 Następna ludzka CSA została złapana i zbadana rok po śmierci poprzedniczki. Tym razem była ona płci męskiej, pochodzenia Japońskiego. Nazywał się Hiro, miał trzynaście lat i przy odpowiednim poziomie skupienia potrafił stworzyć tornado.  Podobnie jak Kristensen, w zamknięciu wytrzymał jedynie rok. 
 Przypadki CSA zaczęły pojawiać się  częściej, zarówno wśród ludzi jak i zwierząt (mimo że wciąż są one kompletnie niezdolne do kontrolowania swoich zdolności - dlatego też odkrycie przedstawiciela zwierzęcego CSA graniczy z cudem). W miarę możliwości starano się je odnajdywać, „łapać“ i badać, starając się w jakimś stopniu wytłumaczyć niezwykłe zjawisko. 
 Po wielu badaniach, w 1993 roku stworzono pierwszą wersję „Spisu istos o genotypie odmiennym“, w którym zastosowano też po raz pierwszy klasyfikację kolejno wyznaczające różnice między CSA a ludźmi pod względami innymi niż nadnaturalne zdolności według kolejno:
stabilności psychicznej,
wytrzymałości fizycznej,
uzdolnienia w kwestiach „naturalnych“, jak siła czy prędkość poruszania się,
ogólnym stopniu zmian zaszłych w organiźmie/budowie. 

 Różnice zostały oznaczone zostały rangami od A+ do C, gdzie A+ oznacza dość cholernie poważną odmienność, a C nieznaczącą. 
 Właściwie do 2000 roku było całkiem spokojnie. Dlaczego akurat do wtedy? Dokładnie trzeciego lutego zatonęła duża część Danii. A ponieważ pierwsza CSA była Dunką, szybko powiązano te dwa zdarzenia.
 Państwa podzieliły się na trzy główne strefy- ASFT (Association of States with Full Tolerance), ASLT (Association of States with Limited Tolerance)i ASNT (Association of States with No Tolerance). 
 Państwa ASFT nie mają nic przeciwko CSA, a badania przeprowadzają tylko za ich zgodą. Ciekawostką jest fakt że ten ustrój panuje w felernej Danii.
 W ustroju ASLT, silniejsze CSA są wyłapywane w celach naukowych, bądź zamykane w specjalnych ośrodkach, a  słabsze jednostki mają ograniczone prawa i są pod stałym nadzorem (przykładem słabszej jednostki są CSA o możliwości „świecenia“ - komu świecący człowiek zrobi krzywdę?). 
 Natomiast w państwach ASNT wykryte CSA są najczęściej zwyczajnie rozstrzeliwane. 
 Istnieje jeszcze jedna strefa- potocznie zwana jednym wielkim burdelem. Do strefy tej należy piękny i dumny kraj jakim jest Nevada. Nikt właściwie nie wie kto rządzi Nevadą, albo inaczej, czy ktokolwiek w ogóle tam rządzi. Nevada jest czymś w rodzaju hardcorowej Rosji, trójkątem bermudzkim USA, matki straszą nią swoje dzieci. A Las Vegas jest istną perełką handlu ludźmi, przemysłu narkotykowego i zbrojnego.
 Także nikt właściwie nie wie czy panuje tam jakikolwiek ustrój, ba, czy w wszechobecnym syfie ktoś w ogóle zauważył że niektóre jednostki ludzkie potrafią pizgnąć prądem, podpalić randomową osobę po swojej lewej czy wyhodować kwiatka na środku pustyni. Chociaż tak właściwie- czy kogoś to w ogóle obchodzi? Odpowiedź jest prosta: nie. O Nevadzie się po prostu dla zdrowia umysłu nie dyskutuje. 
 Jednak wracając już na właściwą drogę by zacząć opowieść właściwą, pomówmy może o 27 stycznia 2013- dacie złapania przedstawiciela najrzadszego i najpotężniejszego gatunku CSA- istocie zdolnej przenieść ładunek elektryczny równy kilku piorunom, istocie potrafiącej poruszać różnego rodzaju przedmiotami bez ich dotknięcia, przy odpowiednim skupieniu kontrolującej ludzkie ruchy i działania, często gdy sytuacja tego wymaga regenerująca zszargane komórki, uleczając rany bądź przeciwnie- utwarzając w ciele tego kto stanie jej na drodze szerokie i głębokie wyrwy, czy bezceremonialnie łamiąca kości samą myślą, znaną potocznie jako 
„furia“. 
 Hej, ale skoro dana CSA jest taka silna, dlaczego została złapana? I tutaj ponownie odpowiedź jest stosunkowo prosta: była bardzo młoda, a co za tym idzie nie potrafiła wykorzystywać pełni swoich możliwości. Konkretnie miała dwanaście lat i jedyne co była w stanie kontrolować to nieduże przedmioty, i ewentualnie, czasem w ramach rekreacyjnych, pizgnąć kogoś prądem.
 A w ogóle, to była płci męskiej i nazywała się Aron Erlichman. 
 Właściwie, początkowo nie wiedziano że chłopak był furią. Posądzano go raczej o bycie istotą dość podobną, choć znacznie słabszą, również elektryczną istotę, właściwie nieznaną pod żadną konkretną nazwą. No chyba że jako furia klasy B, ale przedstawiciele tego gatunku entuzjastami tej nazwy nie są. 
 W każdym bądź razie, główną różnicą pomiędzy przedstawicielami elektrycznej CSA klasy A i B, jest sposób w jaki wychwytują one energię elektryczną. Furia gromadzi ją w komórkach lub między nimi, co wraz z obserwacją wyżej wspomnianej nieumiejącej skutecznie spierdalać niedojdy, zapoczątkowało teorię o stosunkowo krótkim życiu furii, uwieńczanym tak pięknym elementem jakim jest rozpad ciała w mniejszym, bądź większym stopniu. U klasy B takowy rozpad nie występuję, klasa B zamiast gromadzić energię elektryczną w komórkach, gromadzi ją w żyłach gdzie spokojnie płynie sobie z krwią. Po za tym, te skubańce z kolei żyją dużo dłużej od przeciętnego człowieka- szacuje się, że przez zaburzony rozwój w wieku stu lat ich stan zdrowia nie będzie się znacznie różnił od przeciętnego pięćdziesięciolatka.
 Następną, bardziej ZNACZĄCĄ COKOLWIEK różnicą są umiejętności obu istot. Klasa A potrafi manipulować komórkami i cząsteczkami najbliższego otoczenia. Klasa B jedynie całymi obiektami, co i tak często przychodzi im z trudem, a w wieku w którym był Aron, są dosyć „nieszkodliwe“ porównując do tego co potrafią gdy dorosną (czyli gdzieś około trzydziestego roku życia gdy uzyskują pełną dojrzałość fizyczną i psychiczną).
 Ponieważ ludzkość nie wykminiła jeszcze jak takowe istoty odróżniać, chłopaczyna broniący się jedynie kopiąc prądem i wijąc się niemiłosiernie (niczym węgorz), została potraktowana jak klasa B i wywieziona do ośrodka zbiorowego dla CSA. Uciekł z niego rok później, 5 sierpnia 2014 roku, jak z resztą ogółem cały ośrodek. Przy zupełnej okazji spalono też dużą część miasta w którym ośrodek się znajdował.
 W każdym bądź razie, chłopak był jedną z dwóch CSA którym nie udało się uciec w trakcie powstania, czego winą była po części głupota, a po części... współczucie? Podczas pożaru, stosunkowo szybko pochłaniającego miasto, wywołanego w celu odwrócenia uwagi mieszkańców od dośc licznej grupy zwiewających istot nadnaturalnych, Aron Erlichman i Jorel Decker (istota władająca, podobnie jak Karen, ogniem) postanowili mimo wszystko zaalarmować mieszkańców. Niestety, pociągnęło to za sobą negatywne skutki, jakimi było zamknięcie młodej Furii w ośrodku badawczym na następne pięć lat oraz wywiezienie drugiej CSA do prac przy jakimś radioaktywnym syfie na biegunie. 
 I właściwie to by było na tyle.

~~~~~~

Komentarze, konstruktywna krytyka i naśmiewanie się z genialnego pomysłu jakim jest uczynienie Arona Erlichamana najsilniejszą istotą na świecie mile widziane.